sobota, 2 maja 2015

W niedowierzaniu unieś swą brew

Zastanawiam się, czy tylko ja mam wrażenie, że wszystko przecieka mi między palcami.
Próbuję coś zatrzymać, zacisnąć w dłoni, ale zawsze jakoś się wymknie.
Co? Sama nie wiem.
Może życie, może dzień, może przyjaźnie, może marzenia, może uczucia, może bliskość.
Wiem tylko, że coś mi ucieka.
Ostatnio obliczyłam, że za mną jest już 1/4 życia. To dużo. To bardzo dużo, a jednocześnie wydaje się jakbym dopiero wczoraj stała na schodach przed domem, z niebieskim tornistrem na plecach i mówiła, że sama przecież mogę iść do szkoły, nie muszą mnie odprowadzać.
Wiem, że przynudzam i nawet nie wiem co mnie do tego skłoniło.
Jestem zadowolona ze swojego życia.
Fakt, jest w nim wiele do poprawienia, czasami bywa wkurzające, czasami mnie dobija, a czasami mam go dość, ale mimo wszystko jestem zadowolona.
Cóż, kiedy osiąga się jakąś granicę (już nigdy nie będę mieć naście lat), zaczyna się człowiek zastanawiam co osiągnął do tej pory.
A przynajmniej ja zaczęłam się właśnie nad tym zastanawiać.
Nie osiągnęłam dużo.
Kiedy byłam dzieckiem miałam ambitniejsze plany i gdy wtedy wyobrażałam sobie, jaka będę mając tyle lat, ile mam obecnie, nigdy nie postawiłabym siebie w tym miejscu, w którym teraz stoję.
Nie przyszło by mi do głowy, że moje życie może się tak potoczyć.
Ale tak właśnie się stało.
Czasami bywa właśnie tak, że możemy być dumni jedynie z tego co nie poszło po naszej myśli. Czasami nie mamy z czego być dumni.
A czasami nie mamy czasu zastanawiać się nad tym, z czego jesteśmy dumni, bo musimy się zając tym życiem i tą chwilą, którą mamy tylko przez moment.
Więc ja też nie będę rozkładać wszystkiego na liczby pierwsze, po prostu przymknę oczy i zobaczę gdzie mnie to moje życie zaniesie.