Stoję w miejscu.
Zamiast wziąć się za siebie i ruszyć śmiało do przodu, ja ciągle się obawiam, że może mi się nie udać. W rezultacie nieustannie tkwię w tym samym martwym punkcie. Bezsensownie.
Nic mi się nie udaje, wszystko czego się podejmuję kończy się z fiaskiem, czyli szybko, z całkowitą porażką. Nic nie jest dobrze, choć przecież powinno. Czy na to nie zasługuję? Chciałabym choć raz zrobić coś dobrze, by inni mogli być ze mnie dumni.
Nie chce być nieustannie szarą owcą której nic nie wychodzi. Bo chociaż to prawda, chciałabym, żeby było inaczej.
Chciałabym się zmienić, lecz nie potrafię. Nie umiem tak po prostu wyznać co mi leży na sercu, wyrzucić z siebie wszystkie argumenty, którymi staram się przekonać samą siebie, że nei wszystko jest ze mną w porządku.
Bo może właśnie wszystko idealnie gra, tylko ciągle usiłuję tego nie zauważyć. Bo gdybym to dostrzegła, musiałabym przyznać, że za wszystkie swoje porażki nie jest odpowiedzialny mój charakter, moja nieśmiałość czy moje geny, lecz po prostu ja, bo nieustannie robię z igły problem. Nikt nie jest idealny, z tym się zgodzę, wiem, że ja też nie jestem. Ale może faktycznie za bardzo przerysowuje swoje wady i słabe punkty, nie widząc tych pozytywnych cech, które gdzieś przecież też muszą być. Zawsze są, trzeba ich tylko poszukać.
Od czego mam zacząć? Znam odpowiedź na to pytanie, ale boję się co ona za sobą może pociągnąć.
Powinnam zacząć od siebie, zmienić się. I znowu dochodzę do punktu wyjścia i ciągle nie wiem jak mam to zrobić. Jak? To wcale nie jest łatwe. Zwłaszcza dla mnie.
Będę musiała naprawdę sporo się nagimnastykować, by odsunąć od siebie tę otaczającą mnie szarość chociaż na centymetr. Chciałabym, żeby mi się udało. Jednak jak mówi znalezione w internecie przysłowie, pomiędzy "chcieć", a "móc" stoi "zapracować". Więc chyba nie mam innego wyjścia, jak zabrać się za tą parszywą robotę. Cóż użeranie się z samym sobą nie jest przyjemnym zajęciem, ale niestety dla mnie jest to niezbędna kwestia, to temat, który muszę obowiązkowo zaliczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz