Wystarczyło delete. Jeden klawisz usunął wszystkie posty z "tamtego życia".
Co ja właśnie robię?
Czasem też się zastanawiam, lecz tym razem wiem.
Chcę zacząć wszystko od nowa. Skończyłam liceum, uporałam się z maturą i dostałam na studia. Teraz zaczynam w nowym mieście nową szkołę, więc i ja choć trochę muszę się ogarnąć. Nie mogę zacząć nowego życia ze starymi problemami. To nie miało by sensu. Tylko jak się z nimi uporać?
Na razie postanawiam wrzucić je do jednego worka i odstawić na boczny tor. Te wszystkie moje obsesje chcę zostawić za sobą.
Dosyć biadolenia, pora od wszystkiego się odciąć. Koniec przejmowania się bzdurami.
Nowa, lepsza ja wie co jest ważne.
Ale czy na pewno?
Nie wiem.
Okazuje się, że całkiem sporo rzeczy nie wiem. Nawet nie wiem, czy powinno mi to przeszkadzać.
Czasami chciałabym, żeby był ktoś, kto wskaże mi kierunek, powie, gdzie mam iść.
Nie lubię wybierać. Zawsze obawiam się, że wybiorę źle. I zazwyczaj tak się dzieje.
Miałam już dłużej się nad sobą nie użalać, ale to silniejsze ode mnie, ze starych przyzwyczajeń bardzo trudno się wyleczyć.
Może po prostu nie znaleziono jeszcze odpowiedniego lekarstwa? Albo ja go nie dostałam?
A może wystarczy tak po prostu uwierzyć w siebie, że się umie, rozumie i potrafi, w to, że jest się coś wartym, a to owe "coś" jest większe od przysłowiowego grosika?
Problem w tym, że to nie jest łatwe zadanie. Na pewno nie dla mnie.
Nie mam pewności siebie, nie umiem powiedzieć, że mogę znacznie więcej niż mi się wydaje.
Prawda jest taka, że ciągle jestem szarą, zakompleksioną myszką w kolorowych ubraniach.
Ale jeśli chcę zacząć od nowa muszę coś z tym zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz