poniedziałek, 15 września 2014

Nie tak miało to wyglądać.

Rzeczywistość która mnie otacza, jest tak różna od moich marzeń i wyobrażeń, że zastanawiam się, czy aby nie przesadzam. Może powinnam trzymać wyobraźnię bardziej na wodzy, bo coraz bardziej rozczarowuje się prawdą. Jest ona okrutna i nie taka, jaka miała by być według mnie. W moich snach może życie wygląda całkiem inaczej. Nie ma w nim aż tyle lęku, niepowodzeń i rozczarowań. Pewnie dlatego, że istnieje ono jedynie w mojej głowie. To, z czym muszę się naprawdę na co dzień zmierzać jest inne, trudniejsze i niewygodne. Nic nie idzie tak jak chcę, wszystko jest na przekór. A mi powoli zaczyna brakować sił by mierzyć się z beznadziejną rzeczywistością. Bo ile może zabiegać o czyjąś uwagę? Tydzień? Miesiąc? Rok? Ja już mam dość. Chciałabym tak zwyczajnie odpuścić i olać wszystko i wszystkich, ale nie mogę, nie umiem, nie chcę. To bezsensu, brak w moim życiu jakiejkolwiek logiki. Ale tak to już jest, cóż mogę z tym zrobić? Gdybym dała sobie spokój, może wreszcie zaczęłabym oddychać, a nie walczyć o oddech. Jak na razie, ciągle walczę. O uwagę, o spojrzenie, o zauważenie, o uczucie, o przyjaźń, o miłość. O wszystko. Stoczyłam już wiele bitw, a przede mną cała masa nowych wyzwań którym muszę podołać, wojen które muszę wygrać. Bo walczę o siebie i dla siebie, a podobno za nic ważniejszego nie można walczyć. Chciałabym w to uwierzyć, że coś znaczę, nie tylko dla kogoś, ale też dla siebie. Chciałabym móc dostrzec w lustrze kogoś wyjątkowego, zadowolonego z życia, uśmiechniętego. Czy to takie trudne? Dla mnie z całą pewnością tak. Nie jest łatwo zmienić siebie, naprawić to co się zepsuło i powstawiać nowe części. Wiem, że muszę udać się do jakiegoś przyzwoitego warsztatu na wymianę oleju. Na starym już długo nie pochodzę, potrzebuję nowej energii, nowej wiary, nowej siły by nie poddać się, by stawić czoło tej beznadziejnej jawie, by nie bać się obudzić. Nie chcę obawiać się poranka, chcę cieszyć się każdym dniem. Tak wiem, że to nie będzie łatwe, ale to jest wykonalne, jeśli tylko się postaram. Więc jeśli chcę pójść do przodu i przestać przejmować się tym co było potrzebuję przeglądu. Muszę się dowiedzieć, czy wszystko ze mną w porządku. Ktoś musi mnie w tym upewnić, bo sama sobie już nie wierzę.
Kto będzie moim mechanikiem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz