Chciałam znaleźć plan dla siebie i na siebie. I wydawało mi się, że jestem prawie u celu, że już wiem, co chcę ze sobą zrobić. I znowu wszystko się posypało. Dalej nie wiem w jakim kierunku pójść, widzę przed sobą zbyt wiele dróg i boję się momentu, w którym będę musiała zdecydować którą iść. Nie lubię wyborów, nie jestem w tym dobra. Zresztą nie wierzę w nie. Nie zawsze nasze wybory mają aż tak duże znaczenie, jak nam się wydaje. Czasami po prostu rządzi nami przypadek, to on decyduje bez porozumienia z nami. Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, że znajdziemy się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, lub odwrotnie. Czasami wszystko jest nieodpowiednie i na to też nie mamy wpływu. Bo to los bierze nasze życie w swoje ręce i decyduje czy zanieść nas na słoneczną łąkę, czy postawić na drodze, obok wielkiej kałuży i przejeżdżającej przez nią ciężarówki. No dobra, może trochę za bardzo fantazjuję z tą łąką, ale ciężarówka jest jak najbardziej na miejscu.
Więc skoro nie mamy wpływu na całe swoje życie, a jedynie na jego niewielką część, to może po prostu powinniśmy przestać się zadręczać tym, czy mamy swoje życie w swoich rękach, czy też nie. Nie mamy, nie zawsze, więc ja też powinnam nie przejmować się tym, że mogę pójść w złym kierunku. Fakt, nie zawsze można ze złej ścieżki tak po prostu zawrócić, ale kiedy ufa się sobie, swojej intuicji i przeczuciu, jest się w stanie znaleźć nowy szlak, na którym może będzie lepiej. A może nie.
Ktoś powiedział, że życie polega na kochaniu, a mi się wydaje, że całe nasze życie jest jednym wielkim poszukiwaniem. Szukamy miłości, akceptacji, bezpieczeństwa, przyjaźni, zrozumienia, pracy, zadowolenia, rodziny, domu, pieniędzy, rozrywki. I nigdy nie przestajemy szukać, zawsze znajdzie się coś, czego nie mamy i do czego będziemy uparcie dążyć.
To nie jest zły sposób na to życie, takie szukanie samej siebie na pewno czegoś uczy. A więc moim zadaniem jest nie zapomnieć o tym i ciągle szukać, nawet kiedy nie wiem, czego tak naprawdę chcę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz