piątek, 19 września 2014

Gdy nie wiem co i jak.

Może nie powinnam wyjeżdżać. Czy nie lepiej było by zostać, tutaj, gdzie wszystko jest mi znajome, gdzie wiem, do kogo mogłabym zwrócić się o pomoc. Ale przecież chcę stąd uciec. Tutaj jest za ciasno, za ponuro, za niejasno dla mnie. Duszę się i potrzebuję większej przestrzeni, nowego powietrza. Chciałabym poznać nowych ludzi, którzy na nowo podniosą moją wiarę w siebie. Bo tak naprawdę to jest moim celem - uwierzyć, że ja też mogę dać radę, że nie jestem aż tak beznadziejna, jak siebie maluję. Chciałabym, żeby tak było. I choć wiem, że będę tęskniła za tym wszystkim, za akacjami, za stawem, za siostrą, za chrześniakiem, za tutejszymi znajomymi, za Miśkiem i za rodziną, wiem, że pod koniec września spakuję się i wyjadę. To nie jest tak, że się odcinam, ja po prostu muszę zacząć oddychać innym powietrzem. Nie wiem, czy umiałabym dalej żyć w tym miejscu. Mimo, że bardzo je kocham i jestem do niego ogromnie przywiązana muszę zrobić sobie przerwę. Może kiedyś tu wrócę? Kto wie. Nie przekreślam takiej opcji. W ogóle niczego nie chcę skreślać, żeby nikt nie skreślił mnie.
Chyba wiążę z tym wyjazdem większe nadzieje, niż jestem w stanie przyznać. Chciałabym, żeby dzięki niemu coś się zmieniło w moim życiu. Nie chce dłużej tkwić w próżni, w której sama się zamknęłam. Chcę wyjść do ludzi, do świata i zapytać się go, co ma mi do zaoferowania. Wiem, że może mnie to przerazić, w końcu nie wszystko musi iść po mojej myśli, ale nie chcę w tym momencie zakładać jak najczarniejszych scenariuszy. Muszę wierzyć, że wszystko będzie po prostu dobrze. Że nie wszystko będzie nie tak, że jeśli tylko będę tego chciała, to dam sobie radę. Nie mam innego wyjścia. Przecież jestem w tym dobra, w robieniu komuś na złość. Więc może zmienię front i postawię się problemom, kłopotom, dylematom i katastrofom. Przecież jestem w stanie to zrobić. Nie powinnam mieć co do tego wątpliwości, bo tak wiele razy tego dowiodłam. Fakt, nie zawsze moje decyzje były słuszne i przyznaję, w kilku sytuacjach powinnam zrobić jak radzili mi inni, ale wszystko potoczyło się inaczej i przynajmniej dostałam nauczkę i wiem, że sporo mi ona dała.
Uczenie się na błędach całkiem mi wychodzi, więc gdy będę polegać na sobie i swojej intuicji dam radę przeżyć to życie tak, bym nie musiała prosić o kolejne. Nie chcę już więcej niczego żałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz